| Tsukimiya - 2015-04-06 21:11:26 |
Nie chodzi mi tutaj o turniej z SS, lecz o ustalenie, która z postaci jest silniejsza od innych (niekoniecznie najpotężniejsza we wszechświecie, bo to z pewnością Kurokami Medaka). nie umieszczam tego w grach, bo mam nadzieje, iż kilka osób się wypowie w sprawie "potyczki", niekoniecznie rozpoczynając nową, a nawet gdy nowe starcie się rozpocznie to debata na temat starego wciąż może być prowadzona.
No więc pierwsze starcie czas zacząć:
Natsu Dragneel

VS
Alibaba Saluja


Osobiście uważam, że ALibaba zownił by natsu po całości, nawet po tym jak Natsu teraz przykoksił. Powód? Oczywisty: Alibaba jest całkowicie niewrażliwy na jakikolwiek ogień, lawę, itp. Podczas gdy natsu musi go połknąć (a i tak nie każdy da radę). Co więcej Alibaba po treningu w Reim jak nauczył się kontroli magoi stał się takim koksem, że natsu nie dałby rady się nawet zbliżyć. No i zauważmy, że Natsu podczas walki praktycznie nie myśli tylko wali ogniem gdzie popadnie co daje Alibabie non stop heal i przypływ magoi.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-06 21:25:17 |
Wiesz o ile zgodzę się z tym że Alibaba skopał by Natsu, to już nie zgodzę się z tym że by się do niego nie zbliżył, w końcu Alibaba nie jest jakimś łucznikiem, magiem, snajperem, czy kimś takim, on walczy w zwarciu, ma świetne ataki na duży obszar, ale nie spami tym magoi od tak, a jak Natsu już by się zbliżył to było by po walce praktycznie, więc Natsu dałby radę się zbliżyć. Taka mała tylko uwaga.
|
| Tsukimiya - 2015-04-06 22:00:46 |
Tutaj mi chodziło raczej o porównanie siły. Ciosy Natsu byłyby dla Alibaby jak ugryzienia komara po tym jak walczył na arenie w Reim, przeżył te wszystkie ugryzienia, zadrapania, przebicia, itp. A do tego nauczył się kontroli magoi i ekwipunku djinna. Przecież natsu, żeby móc uderzyć naprawdę mocno musi powlec rękę ogniem, więc to by wzmocniło Alibabę, a bez tego pieść natsu byłaby zbyt słaba.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-07 17:41:08 |
Wiesz to taka tylko złośliwa uwaga była, bo ogółem porównanie postaci z FT, do tych z Magi(tych z ekwipunkiem djina) to różnica mocy jak niebo a ziemia. Natsu vs Kouen? Chyba nie trzeba odpowiadać Laxus vs Sindbad? No odpowiedź oczywista, zarzuci mi ktoś że podaje ich tyko żywiołami dopasowanych, ale ok jakby wygladała walka Laxus vs Kouen? Laxus trafia Kouena czymś co go rani, to ten używa Phonix, i uleczony, trafi Laxusa, to laxus jest juz martwy(płomienie Astarotha płoną póki Kouen tego chce. laxus wali FL? musi je wycastować, zanim to zrobi Kouen go spali, lub łeb mu utnie. Natsu vs Sindbad? Sindbad może: 1. Wyprać mu mózg(jesli tam coś w ogóle jest.) 2. zatrzymywać Natsu i obijać go aż zabije dzięki Valefora. 3. Ujebać go Baalem(najczystszy djin Sina.) 4. Albo rozpieprzyć go 1 hitem z tego djina co władał wiatrem i zdjął z niego przekleństwo, a mandze z łatwością odparł ostateczną magię, więc bez jaj, 1 hit i po zabawie.
Podobnie ma się sprawa z Gajjelem, Rougem, czy Stingiem. Wszyscy DS padną jak muchy. Zwłaszcza że w przygodach Sindbada była Królowa podniebnego królestwa co miała cerbera, i władała 3 żywiołami: Lodem, ogniem i błyskawicami. Więc takie porównanie magów z FT vs kandydatów na Króla z Magi to niebo a ziemia, nawet Hakuryuu, który nie jest jakimś mega koksem sam w sobie, tylko ma dobre zabawki(Zagan i belial) by z łatwością dzięki nich mógł wygrać. A już jak się Salomona weźmie(wiem on nie używał ekwipunku djina, ale to koks nad koksy był), no to już po zabawie.
Więc jak widzisz zdaje sobie z tego sprawę, ale chciałem być złośliwy.
|
| Szermierz_2525 - 2015-04-07 18:55:36 |
No ja też się zastanawiam, po co w ogóle wystawiać Natsu do walki z Alibabą, skoro ta walka jest z góry rozstrzygnięta, bo jak sama zauważyłaś: Alibaba jest całkowicie odporny na wszelkie ataki Natsu, a jak zauważył Gin: poziom siły postaci z Magi jest o wiele wyższy niż tych z Fairy Tail. Jeśli chciałaś ciągnąć tą rozmową ludzi spoza forum do rozmowy, to zapewne i tak trafili by tutaj haterzy, których argumentem byłoby "Natsu też jest odporny, a Alibaba to idiota", albo "Magi jest dla dzieci" jak to jeden "specjalista od M&A" stwierdził w podobnym temacie na jakiejś stronie. Ale nie przeczę, że temat może być fajny i ciekawie się rozwinąć pod warunkiem, że nie będzie tutaj walk typu:
-Alibaba vs Natsu -Gilgamesh vs Arcuide -Kurokami Medaka vs Goku
Bo w każdej z tych walk od razu widać, że 1 postać (po lewo) od razu by zwyciężyła ze względu na zupełnie inny poziom mocy. Alibaba posiada moc Amona, który jakby nie było był przywódcą Plemienia/Rasy Mędrców, Gilgamesh jest po prostu bogiem, a Medaka wykracza ponad wszelkie kategorie, więc chyba nawet Solomon+Gilgamesh nie dali by rady, albo przynajmniej mieli tyle problemów, że... Walki trzeba dobierać z większym dopasowaniem balansu na przyszłość.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-08 12:28:12 |
Wiesz szer to była tylko taka walka na otwarcie tematu, bo do każdej walki ktoś się może przywalić, a chyba chodzi o to żeby o niej podyskutować. I jak chcesz to dam inną i to z jajem:
Kumagawa Misogi


Plue

Jak wszyscy wiemy Kumagawa Misogi dzięki swojego "All Fiction" dzięki którego może wszystko, nawet śmierć, lub wszelkie istnienie zawsze trafiał na listy "Top 10 Największych koksów". Jak ten minus wśród minusów poradzi sobie przeciw maskotki Lucy?
Kumagawa w Mandze pokazał znacznie więcej niż w OVA anime, bo miał jeszcze "Bookmakera", którym pieczętował wszystko, i wszystkich, oraz równał zdolności innych do swoich(skurczybyk oszukuje), oraz pod koniec zdobył zdolność aby poza usuwaniem wszystkiego przywracać wszystko(taka negacja jego "All Fiction"). Siła Misogiego nie ograniczała się jednak jedynie do jego zdolności minusa, ale do tego z jaka łatwością jednał sobie inne minusy(ludzi o zdolnościach minusowych), oraz zdolnościach bitewnych(umiał walczyć w zwarciu tymi swoimi śrubami z "All Fiction", i "Bookmakera")

Natomiast Plue nie ma ani żadnych nadzwyczajnych mocy, jak inne duchy, nie posiada tez jakiejś wybitnej siły, ani zdolności bitewnej jest po prostu zwierzątkiem i maskotką Lucy.

Wynik walki jest chyba jasny, a przynajmniej dla każdego kto czytał Medaka Box: Zwycięzcą zostaje!!!!!! PLUE!!!!!!!!!!!!!
Już wyjaśniam dlaczego: Kumagawa Misogi pomimo iż jest takim koksem, po prostu nie może wygrać, zawsze coś mu w tym przeszkodzi, przez co albo jak już "wygra" to sam nie może uznać swojego zwycięstwa, ale po prostu przegrywa.(Fakt wygrał raz w zakładzie, dlatego że wierzy w ideały Jumpa, i to że główny bohater nie umiera, a Medake postrzega jako główną bohaterkę), ale w walce nigdy nie wygra. Wiec rozmawiać, ludzie, rozmawiać. Podobała się walka z jajem?
|
| Tsukimiya - 2015-04-08 17:07:50 |
Jak dla mnie Plue to zbyt hardcorowy przeciwnik dla Kumagawy. Jesteś bydlakiem Gin-chan XD. A na poważnie: Plue nie znokautuje Misogiego, ale ten nie wygra. To będzie remis (jak z tym kolesiem w OVA). Misogi załatwiłby Plue, ale nie uznał swojego zwycięstwa z jakiegoś tam powodu, jak np.: usunięcie wszystkiego, a co za tym idzie swojego zwycięstwa i przegranej Plue także.
BTW: fajne screeny dałeś. Zwłaszcza ten kadr jak Kumagawa-kun zjawił się po raz pierwszy jako taki.
|
| Szermierz_2525 - 2015-04-09 11:37:08 |
Nie zgodzę się Tsuki. Kumagawa MUSI przegrać (chyba, że rozpoczęło się jakieś pasmo zwycięstw o którym nie wiemy). On już taki jest. Nawet kiedy wygra twierdzi że PRZEGRAŁ. Kumagawa po prostu jest wielkim przegranym. Wystaw przeciwko niemu nawet... bo ja wiem... jaka jest najbardziej zlamioną i najsłabsza postać wszech czasów? W każdym razie Kumagawa i tak PRZEGRA! Zawsze wydarzy się coś co nie pozwoli mu wygrać i doprowadzi do jego przegranej, bądź "przegranej". Taki jego los. To jedna z jego największych zalet, bo gdyby był samo wskrzeszającą, usuwającą i przywracającą wszelką egzystencję, mogącą zapieczętować wszelką moc, i co tylko zechce postacią, nie byłoby najmniejszego sensu aby istniał, bo przecież tylko przez chwilę jest wrogiem Medaki. Fakt, że jego największymi zaletami jest jego charakter i ten uśmiech niewinnego dziecka, ale ta cecha "wieczny przegrany" dodają mu taki smaczek. Sądzę, że nie tylko ja tak uważam, ale to inni musieli by się wypowiedzieć, abyśmy się przekonali.
No i co do Alibaba vs Natsu. Nawet jeśli to walka początkowa to jak zostało to powiedziane: nie ten poziom, więc raczej nie ma sensu. Natsu to zwykła lama, podczas gdy Alibaba to jest pro koks, który ma prawdziwy charakter. Nie jest jakimś Mega prze koksem, bo jeśli porównamy go z innymi postaciami z uniwersum Magi to Koen, czy Sindbad położyli by go z zamkniętymi oczyma.
No i tak swoją drogą: zauważyliście coś? Może i w Magi poszli w kierunku epickości, potęgi ataków, itp. ale nie ma tam chyba osoby, która wzięła by "Ostateczną magię" prosto na twarz i to przetrwała. No może ci z Alma Thoran, ale i tak nie biorąc dokładnie na siebie, ale blokując jakąś techniką, więc to wciąż nie jest poziom DBZ, w którym atak może z łatwością zniszczyć planetę (co ja gadam. Kamehameha na SS2 może rozwalić układ słoneczny bo ma moc większą niż Kamehameha Cell`a), ale postaci nie zabije, co jest co najmniej dziwne.
|
| Tsukimiya - 2015-04-12 20:28:00 |
Z tego co kojarzę w Magi nie było postaci, która wzięła Ostateczną magię na siebie, lub zablokowała ją jako taką. Aladyn chciał to zrobić gdy Mu atakował Magnostad (używając swojego borg, który jak było pokazane wcześniej da się przełamać i bez ostatecznej magi), ale Alibaba zablokował Mu zanim ten wykonał atak. Nie jestem pewna, ale chyba nawet Solomon, który jakby nie było był tam wręcz BOGIEM i specjalnie to zaznaczam bo jego poziom mocy a poziom innych to zupełnie inna liga, nie dałby rady zablokować ostatecznej magii przy użyciu borg. Chyba jedynie jego sztuczka z zakrzywieniem czasoprzestrzeni by go ocaliła, ale to jest jak starcie ostatecznej magii z ostateczną magią lub czymś nawet potężniejszym. I fakt, że w DBZ zwyczajnie przesadzili z tą epickością. A co do "przegranej" jak to ująłeś to się nie zgodzę. Kumagawa może zremisować równocześnie przegrywając (oboje przegrają). Poza tym, wciąż było mówione "kumagawa zawsze przegrywa", itp. ale jakimś cudem rozwalił tą grupę koksów w korytarzu i to w pojedynkę. W takim razie chyba jednak z kimś wygrał prawda? On sobie jednak wmówił, że nie może wygrać i trwa przy tym, bo tak mu wygodniej i nie musi się wysilać.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-12 22:39:48 |
ok, wiem że mój bład, powinienem napisać coś w tym stylu, 'A osoba która nie wygrała jest:..." Ale to by brzmiało dziwnie, co do bloku ostatecznej magi, to Sindbad rozwalił ją swoim atakiem, ale nie przyjoł "na ryj" że się tak wyrażę, nikt tam czegoś takiego nie robi, może tak zrobili z medium Ill Ilaha(Tam jak była akcja w magnostadcie) ale ona go raniła, w anime zresztą zrobili że przeprowadzili mega combo które poprowadził Sin, ale w mandze nawalili go po prostu ostateczną magią, i tak go rozwalili. Sam Kouen, z rodzeństwem, Alibabom, i Aladdinem nie mogli go pokonać, ale zjawił się Sin z kumplami(Sojusz 7 mórz) i zrobili rozpierdol taki że medium padło od razu. Jedyny sposób żeby zablokować Ostateczną magię to: Walnąć z czegoś silniejszego(Sin tak zrobił), albo rozwalić gwiazdę na broni przeciwnika, co spowoduje natychmiastowym "zatrzymaniem" Pełnego Ekwipunku Djina, a tym samym Ostatecznej Magi.(tak zrobił Alibaba). Tsuki Salomon nie bawił by się w blokowanie Borgiem, co najwyżej Sheba, lub Arba.(Miały go najlepszego), a i tak wątpię by Arba to robiła. A co do Kumagawy, on "wygrał" 1 w korytarzu z tymi 4 co uważały się za "nierówne"(a nimi nie były), z tym w OVA, z przewodniczącą tej szkoły co była w OVA, i tą jego znajomą co miała te zęby takie ostre. a zaliczone przez niego zwycięstwo to zakład z Medakom że ona wróci żywa z księżyca który spadał na ziemie i miała polecieć rozwalić go na kawałki w solo. Wygrał by jeszcze z Shiranui, ale nie przyjął jej kapitulacji i przerwał mu zenkichi dając mu w mordę, przez co Kumagawa znów uznał swoją porażkę. Wiem że powinienem napisać że "nie wygrał" ale to by dziwnie brzmiało.
|
| Tsukimiya - 2015-04-13 16:15:36 |
Ale jakbyś nie zauważył z tego screena:

wynika, że to on pokonał całą te grupę, bo wszyscy są poprzybijani jego śrubami. Wiem, że nie uznał swoich zwycięstw, ale nie zmienia to faktu, że jego przeciwnik został pokonany, więc to raczej remis prawda? Choć ta sytuacja z tego screena tutaj została całkowicie pominięta przez statystyki Kumagawy.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-13 17:29:17 |
ok, zapomniałem, o tym, ale jakby się tak zastanowić, to był jeszcze pojedynek podczas "Black Wedding Arc" z jedną z potencjalnych zon Medaki(wiem jak to brzmi ale to PRAWDA), tom co używała stylu, co wszystko przekręca, ale znów "Nie wygrał" on jest postacią co nie może wygrać, został po to stworzony: żeby być największym i najbardziej żałosnym minusem, a nie koksem, co każdego rozwali. Bo jak się tak zastanowić znalazło by się jeszcze kilka walk w których Misogi wygrał ale nie uznał swojego zwycięstwa. To kto teraz daje jakąś walkę? Czy dalej roztrząsamy sprawę z tym czy Kumagawa wygrał jakaś walkę.
|
| Szermierz_2525 - 2015-04-13 22:38:13 |
No to ja zakończę te kłótnię i rozpocznę nową walkę. Myślę, że ta będzie na wyrównanym poziomie, a obaj zawodnicy mają poziom mocy tak wysoki, że naprawdę ciężko znaleźć im godnego przeciwnika. Oto oni:
AKATSUKI KOJOU

Jak wszyscy wiemy, Kojou to 4 przodek, czyli najpotężniejszy wampir (chyba powinni nazwać go Shinso, ale walić). Jest nie tylko nadludzko szybki, silny i wytrzymały, ale posiada chowańce dzięki którym może między innymi cofnąć, przyspieszyć istnienie do dowolnego stanu, jak choćby przed poczęciem, lub za 10mln lat. Posiada chowańca mogącego pożreć magię, więc i ta mu nie straszna, a ponadto jest całkowicie NIEŚMIERTELNY, gdyż nawet gdy zostanie śmiertelnie postrzelony, przebity mieczem, zdekapitowany, czy nawet rozczłonkowany po jakimś czasie się wskrzesza.

SHIBA TATSUYA


Tatsuya jest samo wskrzeszającą się, amputującą kończyny przy użyciu ręki, zdolną unikać pocisków wystrzelonych z karabinu, bądź po prostu chwycić je w rękę maszyną do zabijania. Ponadto potrafi on spalić nie zostawiając nawet popiołu całe miasto w ciągu ułamku sekundy. Jedynym uczuciem jakie posiada jest miłość do siostry, więc nienawiść, ambicja, czy przyjaźń nie będą przeszkadzać mu w walce bo po prostu ich nie odczuwa.
No więc jak myślicie? Kto by wygrał? Nieśmiertelny Shiba który może spalić całe miasto w ułamku sekundy tak, że nic nie zostanie, lub powalić przeciwnika pstryknięciem palców, czy może Akatsuki który potrafi dowolnie manipulować stanem egzystencji, a jego siła uderzeniowa jest w stanie zniszczyć armię istot stworzonych do zabijania bogów, podczas gdy jego "regeneracja" jest tak potężna, że choć został zniszczony na cząstki pierwsze i tak wrócił do życia.
Dodam tylko, że na początku myślałem, czy nie rozpocząć walki Alucard vs Akatsuki, bo oboje to wampiry i w swoich anime są tytułowani najpotężniejszymi wampirami, lecz Akatsui by go po prostu zniszczył. Alucard potrzebuje krwi aby się wskrzesić, a do tego jeden z chowańców Akatsukiego mógłby "pożreć" nieśmiertelność Alucarda, tak jak zrobił to z Aniołem. W wypadku Tatsuyi jest niestety inaczej, bo Tatsuya używa "innej magii" jak było powiedziane, więc nie wiadomo, czy można go od niej "odciąć" skoro te pierścienie na niego nie działały.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-13 23:26:03 |
Zdecydowanie wygrałby Tatsuya, przecież jak sam zauważyłeś on nie posiada uczuć które przeszkadzały by mu w walce, a Akatsuki tak, wiec Shiba by to wykorzystał, bo głupi nie jest, udowodnił to nie raz, tak samo jak to że umie wykorzystać uczucia innych przeciwko nim (Mibu-senpai była tego chyba najlepszym przykładem). Jak sam też zauważyłeś Tatsuya jest w stanie uniknąć, bądź chwycić pocisk, więc walka w zwarciu mu nie straszna dzięki jego technik tai-jutsu, oraz amputowania kończyn golą ręką, a jak co do czego, to wszystko może spalić w ułamku sec. I nie powiesz mi Akatsuki wróci, bo sam napisałeś: "Choćby został zniszczony na cząstki pierwsze" po tym zaklęciu Tatsuyi co spala cel nic nie zostaje. A co może zrobić Akatsuki? użyć Chowańców: Tatsuya je rozwali tak jak napisałem, ewentualnie jakieś ataki magiczne może zablokować tą technika blokującą magie(powalającą castującego zaklęcie) "magic Jammer" bodajże się nazywało? Walka w zwarciu? na Tatsuye raczej kiepsko podziała, to on porozcina Akatsukiego na kawałki, zanim ten go trafi ewentualnie zregeneruje uszkodzenie w ułamku sekundy. Zresztą powiesz mi że będzie się wskrzeszał po jakiś czasie? myślisz że Tatsuya go wtedy nie zabije skoro zrobił to już raz. Zwłaszcza że teraz miał czas na przygotowanie się. Niestety prawda jest bolesna, ale nawet w tym starciu tytanów Tatsuya ma ogromną przewagę pomimo tego iż oboje są NIEŚMIERTELNI, to jedno z nich jest o wiele silniejsze. Przynajmniej takie moje zdanie.
|
| Tsukimiya - 2015-04-17 20:19:37 |
Szermi nie wiem jak ty czytałeś novele, ale każdy atom ciała Akatsukiego został zniszczony a on się odrodził, więc nie widze tutaj jakiejkolwiek możliwości na to, aby Tatsuya mógł zabić Kojou nawet swoją najlepszą techniką. Do tego wytłumacz mi Gin-chan jak ty widzisz to, że Tatsuya amputuje kończynę Akatsukiemu, który będzie miał "pancerz" z Regulus Aurum (przecież ten lew działał później jak pasywny pancerz, lub dodatkowa siła ciosu, a nie tylko zwierzaczek)? Przecież zaledwie 10% mocy Regulus Aurum mogło rozwalić pół miasta, więc zanim Tatsuya amputowałby kończynę zostałby usmażony, albo nawet nic by z niego nie zostało. Powiesz mi o natychmiastowej regeneracji? Bujda! Tatsuya wskrzeszał się kilka sekund, więc jego zaklęcie zostałoby anulowane zanim dosięgłoby ręki/nogi/głowy, czy czegokolwiek innego, więc nie ma amputacji. Fakt, że reinkarnacja Akatsukieo nie trwała na starcie jakoś mega szybko, ale im więcej odblokował chowańców tym szybciej się wskrzeszał, tak, że przy chowańcu kontrolującym czasoprzestrzeń wskrzeszał się praktycznie natychmiastowo. No i co do blokowania chowańców: one też nie są "typową magią". Na chowańce 1, 2, 3 i 4 protoplasty/przodka działały tylko specjalne artefakty takie jak Sekkarou, więc jeśli Shiba może je zablokować, to wystarczy na niego jeden pozornie niegroźny dla ludzi chowaniec odcinający od magii. Dlaczego? Stanie się z nim to co z aniołem: zostanie pożarty żywcem bo zna zaklęcie wskrzeszenia! Dodajmy do tego, że Akatsuki nie musi przyzywać chowańca a on sam może przyjść. No i ma on jeszcze tego kontrolującego czas, oraz czasoprzestrzeń (2), więc może sprawić, zmienić stan czasu Tatsuyi do tego sprzed narodzin (wtedy Tatsuya nie znał magi, a nawet nie istniał, więc sorry... Nawet jako plemnik jej nie znał, wiec jeśli zamieni go w plemnik, to już gg, bo plemnik nie przeżyje na samym powietrzu zbyt długo, a Tatsuya będzie wtedy na etapie rozwoju plemnika nie tylko ciałem, ale i umysłem, czyli i wiedzą), lub postarzeć go o 999 mln lat. tatsuya to CZŁOWIEK!!! on tyle nie przeżyje, więc zamieni się w proch. No i nie wiem, czemu uważasz, że uczucia mają mu pomóc. Zabawa drużynową? Akatsuki + Yukina vs Tatsuya + ktokolwiek z jego teamu? No nie rozbrajaj mnie. Akatski może wskrzesić siebie i Yukine, a wystarczy, że ta lekko zadrapie tatsuye, i jego siostrzyczke, czy kogokolwiek innego i instant kill, bo używają magii. Chcesz kogoś innego do teamu akatsukiego? Ten blond pedałek co chce się ożenić z Akatsukim! Kolejny mega nieśmiertelny wampir, który nie ma co robić z życiem jak szukać sobie wrogów o mocy równej boga, bo sam już ją przewyższył. Ktoś inny? Córka Akatsukiego i yukiny! Jest nieśmiertelną wampirzycą posiadającą Sekkarou ulepszone przy użyciu regulus Aurum, dzięki czego może wyczyścić pół miasta jednym udeżeniem w ziemię! No i szermi to chciałeś walkę Akatsuki vs Alucard? A mnie się czepiałeś o Natsu vs Alibaba. To jest dopiero inna liga! Akatsuki by wciągnął na śniadanie całe to universum Hellsinga!
|
| GinOrochimaru - 2015-04-18 13:55:52 |
OK, to ja powiem ci tak: ta technika co amputować dłoni to on nie zamienia ręki w ostry kawałek blachy, tylko rozpieprza atomy sobie pancerzyk może robić. Rozwala pol miasta? Ale chyba tuz przy pięści nie wali od razu mega gigantycznego promienia, bo tak to koleś co by nim walił sam się wypierdalał na ziemie, i może jaszcze miał zasięg wzwyż jak exia mieczem w 2 sezonie Gundam 00 co?, najpierw to się rozszerza, to na tatsuye który jest blisko sobie może. Wskrzesza się kilka sekund? HA! To w anime było tak pokazane. Myuki mówiła nawet on w ułamku sek się wskrzesza, ale czuje cały bul z czasu swojej śmierci, to jedyny minus tej magi u niego. Tak fajnie na start wali kolesiowi "nie istniejesz", jak tak robimy to rozumiem ze idom na start z over power skilli, więc na start Tatsuya go w w nicość zamienia i tak non stop. Fajnie? Bo raczej musi go zobaczyć, wiedzieć ze istnieje, a Tatsuya może to na obszar walnonc. Więc wali na cale miasto i gg. Nie powiedziałem walka 2v2 ale ze może użyć uczuć przeciwko niemu, zmanipulować go itp. zresztą ok zabije sobie Myuuki i co? Tatsuya i tak go i jego partnera zajebie. Zwłaszcza ze Tatsuya tez może wskrzeszać sojuszników. A swoją wiedze o tych całych chowańcach i wskrzeszaniu Akatsukiego opieram na tym co mi szer mówił, bo nie chciało mi się oglądać anime z Akatsukim(nawet już zapomniałem tytułu). Z resztom fajna jest walka postaci immortal vs immortal. Możemy się kłócić do usrania. Ja nie u stompie bo jasno widzę Tatsuya jest po prostu SILNIEJSZY i by z dupy jesień średniowiecza, a z mózgu wiórki dla chomika zrobił Akatsukiemu.
|
| Tsukimiya - 2015-04-19 12:56:14 |
Wiesz gin-chan no to tutaj jest problem: ja widziałam oba anime i czytałam mangi i novele (no nie wiem czy jest novela Mahouki, ale jeśli jest to nie czytałam, ale mange (przynajmniej do pewnego momentu) i anime (do końca) mam za sobą). Tak czy owak: Regulus Aurum to ten elektryczny lew, więc to nie jest "jakiś pancerzyk". rozwala atomy? Ale on rozwala je rękom! Regulus aurum porazi całe jego ciało! OK! dłoń/reka zostanie osłonięta przez zaklęcie, ale reszta ciała zostanie zmieniona w pył, przy mocy jaką ma regulus aurum, po tym jak Akatsuki nauczył sie z niego kozystać. W 1v1 zmanipulować? Ale jak? Wytłumacz mi bo nie bardzo rozumiem. Zwłaszcza, że Tatsuya nie był za bardzo rozmowny, więc raczej nie zacznie mu ględzić o jakichś duperelach, żeby spróbować rozproszyć, co i tak nie zadziała kiedy Akatsuki wejdzie na swój psycho tryb. Mówisz tatsuya wskrzesza się mili sec? OK! Niech będzie! Tylko czemu na zawodach przewodnicząca twierdziła, że on umarł? Czemu Miyuki mówiła, że tym razem trwało to iles tam godzin? Bo on jakby przywraca kopie zapasową z komputera, no ale niech będzie po twojemu ma mili sec wskrzeszenia. Jest jednak mała wada: Jego mózg/serce/nerka, nie wiem... Cokolwiek musi istnieć żeby mógł rzucić to swoje poronione zaklęcie, o którym zaraz mi powiesz, że choćby Gilgamesh użył swojego Klucza do Uruk to ten by to przeżył/wskrzesił się, pomimo że klucz rozwala wszelkie istnienie i to naokoło. Zapewne wskrzesiłby się jakby dostał ze swojego płomienia, albo jakby całe jego ciało zostało doszczętnie zniszczone tak, że nie zdążyłby rzucić zaklęcia. Akatsuki nie ma tego problemu i udowodnił to w walce z Draculem jak ten zaatakował go swoim chowańcem. Tam nawet padły słowa, że każdy atom ciała został zniszczony, a ten i tak się wskrzesił (zdeczka chore). Tyle, że on ma 2 reinkarnacje: swoją i moc chowańca, który może go przywrócić do życia, lub zregenerować rany, itp. Jak widzisz Tatsuya nie ma takich środków, żeby zabić Akatsukiego, podczas gdy Akatsuki ma (wspomniany chowaniec kontrolujący istnienie). I nie mów mi tutaj, że na start od razu idą, lecz jeśli Akatsuki zostanie zabity/zacznie przegrywać/nie będzie mógł nic zdziałać samemu, lub innymi chowańcami to po prostu użyje tego w formie ofensywnej tak jak zrobił to z Wisemanem cofając go do embriona (nim ten posiadł jakiekolwiek moce), a potem zabił. Kiedy alchemiczka zapytała go dlaczego nie cofnął go bardziej powiedział, że nie było takiej potrzeby. Podobnie było by z Tatsuyą. Jako płód potrafił używać magi? Jako plemnik? eeee... No to to jest co najmniej dziwne... Zdawało mi się że Tatsuya to człowiek a nie zmutowany płód...
|
| Szermierz_2525 - 2015-04-19 13:28:20 |
Kilka spraw: Fakt, że źle napisałem, z tym "zniszczeniem na cząstki pierwsze" (po prostu źle ująłem w słowa). Ale co do Alucarda to zauważ, że nie wystawiłem walki Akatsuki vs Alucard, bo wiem, że nie miałaby ona sensu.
No i 2 sprawa:
OMS... Gdybym wiedział, że wyniknie taka kłótnia to nawet bym nic nie pisał w tym temacie. Nie mówię, że wszyscy muszą być jednomyślni, ale żeby tak się gryźć? To już zakrawa o kłótnie fanboy vs fangirl, lub nawet 2 haterów, będących równocześnie fanboyami i fangirlami... Jak wiadomo można rozmawiać dalej o starych sprawach, więc rozprawiajcie o tym dalej, a ja w tym czasie rozpocznę nowa debatę o jednym z najczęściej poruszanych tematów przez fanów Type-Moon:
Kto wygra to starcie:
W lewym narożniku staje:
Shirou Emiya zwany platwem!!!

Shirou jak wiadomo jest głównym bohaterem Fate/XXXX oraz mistrzem Saber lub Rider (zależy od scenariusza). Jest to młody pełen ideałów Archer. Chłopak posiada zdolność tworzenia broni, oraz MP klasy A (po ugryzieniu przez Tatari S) zwany Unlimited Blade Works, w którym nie musi już tworzyć broni, lecz może ją wyciągnąć z ziemi, bądź po prostu wystrzelić. Może on także stworzyć tarczę zwaną Rhio Aias. jest świetnym łucznikiem, który nigdy w życiu nie chybił celu.
W prawym natomiast staje:

Shiki Nanaya

Shiki Nanaya to złe odbicie (prawdziwe odzwierciedlenie instynktów Nanaya) Shikiego Tohno, które próbuje sprawić, aby Tohno podążał drogą Nanaya. Posiada on Oczy Nagłej Śmierci, jest szybki i zwinny, a także do perfekcji opanował techniki Nanaya.
Więc kto by wygrał?
|
| GinOrochimaru - 2015-04-19 15:24:22 |
OK, ale czy wiesz co znaczy rozwalić atom? Elektrycznośc tez składa się z atomów, więc skąd do cholery się wezmą skoro je rozwalił, no ale fakt! według ciebie to jest PYK i już jest chociaż je rozwala, byle by Akatsuki wygrał. Nie był zbyt rozmowny, fakt, ale czy czytałaś sezon 3 mangi novele, nie! A ja tak, jak Tatsuya chce umie naprawde sprowokować przeciwnika. Ok, musi coś istnieć, ale zauważyłem ci: w meele Tatsuya trzyma się blisko przeciwnika na tyle że koleś musiał by sam siebie rozwalić, fakt było tak powiedziane ale innym razem było powiedziane że wskrzesza się mili sek ładując backup samego siebie(lub kogos innego). Fajnie że kontroluje sobie istnienie, ale raczej musi wiedzieć ze ono istnieje, a Tatsuya nie ma takiego problemu juz mówiłem. Wiec raz go zabije, i może to robić w nieskończoność, a nie czekać aż Akatsuki go zabije. Dodatkowo ta moc Tatsuyi co blokowała magie nie polegała na tym że blokowała magie dokładnie, ale "istnienie magi" dlatego Tatsuya był "naturalnym wrogiem Magów" jak było powiedziane w 3 sezonie. Im silniejsze skupienie Psionow(nazwa magi w Mahouce) tym silniejsze oddziaływanie zaklęcia, nie ważne czy to fireball, czy to elektryczność pokrywająca ciało, kontrola istnienia, jeśli pochodzi to od "Magi"(nie jest atakiem/energią fizyczną/kinetyczną) Tatsuya mógł na tym użyć swojego zaklęcia bo to jego polegało na innej zasadzie niż ta blokada o używali do tego tych pierścieni, w 3 sezonie i noveli on nawet nie potrzebował do tego CAda, Cad był przykrywką żeby ukryć jego zdolności. W mandze tatsuya był jeszcze większym koksem niż w anime, a w noveli o wieeeeele większym niż mandze. I czy ja powiedziałem coś o tym że wygrał by z Gilgameshem? NIE, no ale ktoś musi sobie dopowiedzieć, żeby było że ma rację, nie ma co. Widać z góry że rozmowa nie ma sensu. Zwłaszcza że ja o Akatsukim słyszałem od szera który wręcz w tym anime był zakochany i każdym odcinkiem tak się ekscytował ze... Zarzucisz mi że teraz zmieniam zdanie o tym "zaklęciu co anulowało magie"(w cudzysłowu bo ver tatsuyi tez porządnie atakowało cel nie tylko neutralizowało atak/buff itp), ale po prostu nie chciałem mówić nic o noveli, bo zaraz by było, "to ma być manga i anime", albo coś takiego, ale skoro sama zaznaczyłaś o noveli to powiedziałem, nie możesz mieć mi za złe.
I szer chyba nie będziesz mieć mi za złe jak się nie wypowiem w kwestii Shiki vs Shirou, bo jak wiesz nie jestem zbyt wielkim fanem fate(no może z wyjątkiem Apo i Proto, oraz Gilgamesha), a w uniwersum Melty nie za bardzo się orientuję.
Podsumowójąc:
Tsuki nie przekonasz mnie, bo doskonale wiem kto by wygrał, więc proponuje zakończyć temat tej walki, i unikać podawania walk postaci immortal vs immortal.
|
| Tsukimiya - 2015-04-19 21:12:53 |
Hai hai gin-chan, uważam, że faktycznie nie ma co się kłócić obje mamy swoje racje, ale śmiesznym wydaje mi się tekst "jasno widzę Tatsuya jest po prostu SILNIEJSZY i by z dupy jesień średniowiecza, a z mózgu wiórki dla chomika zrobił Akatsukiemu." jeśli nawet nie oglądałeś i nie czytałeś". No ale nie mam już nawet siły ci tłumaczyć, więc ok.
A co do walki Shiki vs Shirou to uważam, że wszystko zależy jak potoczyły by się pierwszy kilka sec walki, ale ogółem technicznie Shirou jest silniejszy. UBW daje mu za dużą przewagę. Tak samo jak 99lives, którym rozwalił dark heraclesa.
P.S. fangirl Akatsukiego? Nie ma opcji. Jestem fangirlem Suzaku Kururugiego!
Dajcie mi chwilę o zaraz wstawię nową walkę.
No dobra mam dwóch zawodników:
RENTAROU SATOMI


VS
KANEI KEN


Naprawde ciężko było mi znaleźć postaci do tego pojedynku. Jakby nie było Satomi zajmuje się tępieniem "zarazy", a Kaneki taką jest (no on jest ofiarą tragedii, ale ghule są w tym uniwersum uważane za zarazę, więc...(żeby nie był: ja jestem za Ghulami)), więc postaci są wręcz stworzone do batalii zwłaszcza, że ich poziom mocy jest na mniej więcej tym samym poziomie jak dla mnie. Nie jestem jednak pewna, czy regeneracja Rize w połączeniu z modem Kakujy nie byłby zbyt dużym problemem dla Satomiego, choć ramie i noga z Varanium mogłyby okazać się naprawdę potężną przeszkodą na drodze Kanekiego, która byłaby murem nie do przebicia jeśli połączyłoby się je ze sztukami Tendou, których używa Satomi... Tak więc ja uważam, że postaci są mniej więcej równe.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-20 14:35:05 |
Ok, Satomi ma rękę z i nogę z varanium, ale zapominasz o tym że do zabijania Ghuli potrzebne były Quinqe(tak to się pisało?), a nie sztuki walki tendou, i Varanium. Co jak dla mnie jest co najmniej dziwne, bo jak kaneki łamał kości hayato to raczej nie używał do tego swojego kagune, chyba że coś przegapiłem. No i w najnowszej serii Tokyo Ghul, czyli Tokyo Ghul:Re Kaneki, a raczej jego kolejna osobowość( Goodboy(czarne włosy) Psycho(siwe włosy), oraz emo-sadist(czarno siwe włosy(Ta jest nowa))) czyli Haise, robi już dla CCG. I bawi się w rodzinę z Arimom i Akirom(Ale ma mamę, i tatę). o ile rozumiem że rzeczywiście sztuki Tendou oraz ręka i noga z Varanium, mogły by okazać się dla Kanekiego zbyt ciężkie do sforsowania, to już Satomi raczej kanekiego nie zabije, a nawet porządnie nie zrani, nie posiadając do tego specjalnych narzędzi. Takie moje zdanie, tutaj mogli byśmy mieć co najwyżej remis.
A tak przy okazji Tokyo Ghula, was też denerwuje postać Arimy pod względem technicznym? Na boga, ludzie rzekomo są słabsi od ghuli fizycznie, a ten w solo sowę ciśnie, albo w tych kanałach na końcu mangi ile ghuli w pojedynkę położył? jak jeden człowiek jest zdolny zrobić coś takiego to raczej ludzie nie są już słabsi od ghuli pod względem fizycznym, tylko zwyczajnie się opierdalają. Autor powinien się zastanowić. Drażni was to tak jak mnie? I co sądzicie o Arimie w Tokyo Ghul:Re? Będzie powrót jako 2 sztuczna sowa, człowiek, a może Takizawa go zeżarł?
|
| Tsukimiya - 2015-04-20 16:55:10 |
Wiem, że do zabijania Ghuli potrzebne były quinque, ale zauważ, że na Gastrea też działało tylko Varanium, więc jeśli by nastąpiła taka "fuzja" uniwersum Tokyo Ghul i Black Bullet to zapewne Varanium działało by na Ghule, a Quinque na Gastrea. Tak przynajmniej ja to widzę. No i wiem, że Haise(a może Szaise?) robi teraz dla CCG, ale to dalej Kaneki, który jakby nie było jest Ghulem (jednookim ale zawsze). No i przypominam, że pisałam: jak dla mnie postaci są równe, choć możliwe że Kaneki miałby przewagę dzięki swojej regeneracji i Kakuja modo, bo jako Haise to raczej niewiele by zdziałał, bo jak przypominam: są słabe punkty w które można ranić i bez Quinque jak np.: oko, czyli te nie pokryte skórą (wnętrze ust, oczy, uszy(a raczej centralna droga przez bębenki), itp.). Jednak jak powiedziałam: myślę, że obaj mają mniej więcej wyrównany poziom. Obojgu z nich ciężko by było zabić tego drugiego.
A co do Arimy to postać ta denerwuje mnie niezmiernie... To nie jest ghul, a zrobił taką rzeź... On nie może być człowiekiem! Z Yomo walczył na luzie i nawet się nie spocił. Sowę pocisnął solo jakby to była bułka z masłem, a na dodatek rozwalił w kilka sec Kanekiego Kakuja Mode, pomimo, że walczył z armia Ghuli nie wiem ile czasu... Niby jest człowiekiem, ale on po prostu NIE MA PRAWA nim być... On już zakrawa o BOGA w uniwersum Tokyo ghul. Po jego śmierci zapewne powstaną sekty próbujące go przyzwać XD.
A co do ostatniego pytania to myślę, że miałeś na mysli Amona, bo Arima dalej żyje i jest pseudo człowiekiem (bo jak dla mnie to on człowiekiem już nie jest. Pół bogiem może tak, ale człowiekiem nie...). Ja uważam, że są dwie możliwości: Albo Amon wkroczy na scenę jako jednooki (niekoniecznie sowa) i będzie taki pro mega koks, że wstawienie go w tym momencie zniszczyło by całą mangę, albo postawili Takizawie i Amonowi ultimatum: tylko jeden z nich przeżyje, a drugi zostanie zjedzony przez tego który pozostanie przy zyciu. Amon oczywiście nie podjąłby walki z Takizawą (nawet pomimo tego co powiedział mu Mado, że życia należy trzymać się nawet jeśli straci się ręce i nogi), bo przecież nie chciałby zjeść drugiego człowieka, a zwłaszcza Takizawy, który jest jego przyjacielem. Takizawa jako tchóż po prostu zjadł Amona, który nawet się nie opierał.
P.S. O.O!!! Wiem kim jest Arima!!! To jednooki bóg!!! Przeprowadzili na nim operacje jak na Kanekim, ale niestety organy im wyszły, bo Chrystus/Sindbad uciekł.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-20 17:21:41 |
Masz rację chodziło o Amona, napisałem z rozpędu, sry. i o Haise napisałem tak tylko, i czy ja wiem czy Haise czy kaneki to jakaś różnica? haise dalej ma "statystyki" kanekiego, tylko ma lepsze zdolności bitewne, i może używać zarówno quinque jak i kagune(tylko wtedy mu odbija, ale kanekiemu tez odbijało, zwłaszcza że obie jaźni mogą wejść na kakuja modo, wiec stwierdzenie że jako haise niewiele by zdziałał jest nietrafione. Ale jeśli chcesz przyjąć teorie "połaczenie" że to tak ujmę, to bardziej obstawiał bym Satomiego.
|
| Tsukimiya - 2015-04-20 21:16:10 |
Haise a Kaneki to różnica. Haise nie je na taką skalę co Kaneki kiedy zaczął polować, więc nie posiada tyle siły.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-20 21:31:02 |
Masz racje że "nie je" ale żywych, bo była pokazana scena w której normalnie jadł kawałek mięsa(O.O CCG tak tępi Ghule za jedzenie ludzi, a oddział quinqe jest karmiony ludzkim mięsem(no zależy w jakim stopniu jaki członek)). I jak użył kagune w walce z Nishio było powiedziane że dalej ma tom swoją moc.
|
| Szermierz_2525 - 2015-04-21 13:03:20 |
No dobra to może ja też dodam coś od siebie w tej kwestii:
Osobiście uważam, że w pojedynku Satomi vs Kaneki Satomi miałby niewielką, ale zawsze przewagę. Jakby nie było jest tym super żołnierzem, i dał radę przebić się nawet przez barierę Kagetane, więc zakładając, że Varanium może ranić Ghule, to jednym ciosem zabiłby Kanekiego na miejscu. Nie twierdzę, że było by to dla niego proste. Wręcz przeciwnie. W moim odczuciu Kaneki jest od niego szybszy (jeśli nie liczymy tego silnika w nodze) i zwinniejszy. Problem jednak pojawia się dla obu z defensywą przeciwnika, gdyż refleks stoi na BARDZO wysokim poziomie skoro Satomi dawał radę unikać ciosów przeklętych dzieci i Kagetane, a o Kanekim chyba mówić nie muszę, bo wszyscy, którzy czytali mangę wiedzą, że jeśli ustawić by jakoś jego statystyki to najwyższa była regeneracja, a zaraz potem unik (sam Yomo to powiedział).
Co się tyczy Arimy, to masz rację Tsuki: postać całkowicie nie przemyślana, przegięta, pozbawiona sensu, przecząca kanonowi i ogółem jakby nie ta manga.
Jeśli chodzi o Amona i jego przyszłość/przeszłość z ;Re to przyznam szczerze, że to chyba najciekawszy i chyba JEDYNY wątek, który mnie tam interesuje, bo całe ;Re śmierdzi jak cholera moim zdaniem. Na starcie podejrzewałem, że Amon wróci jako jenooki, który będzie jednym z głównych bohaterów i mocno powiązany z Akirą, a może nawet coś pomiędzy nimi wyniknie (już jedna ze stron w zwykłym na to wskazywała), lecz niestety po ostatnich wydarzeniach podejrzewam, tak jak Tsuki, że Amon został po prostu zjedzony przez Takizawe, lub autor zapomniał, że to Takizawa został zabity w 1 sezonie, a nie Amon.
Jeśli chodzi o to, czy Haise jest silniejszy bo zjada/poluje czy nie to jak zauważyłeś Gin: on je, ale padlinę. Od padliny nie stajesz się silniejszy, a po tym co zrobił z nim Arima zapewne znacząco osłabł od swojej szczytowej formy, bo przecież musiał się zregenerować. Ghul musi jeść żywych ludzi, żeby stawać się silniejszym/zachować swoją siłę, lub tak jak Tohka zacznie słabnąć. Jeśli będzie jadł normalne jedzenie osłabnie jeszcze szybciej. Jeśli będzie jadł Ghule urośnie w siłę jeszcze szybciej. Takie były zasady polowania/zachowania siły w Tokyo Ghul.
Poza tym: prawdziwą maksymalną siłę Kanekiego mógł ocenić tylko Banjou, Amon, Shinohara, Arima, i BYĆ MOŻE Tsukiyama. Piszę być może, bo Kaneki raczej nie pokazałby prawdziwej siły przed Tsukiyamą, który chciał go zjeść. banjou był jego wiernym kompanem i "tarczą" jak o sobie mówił, Amon, Arima, i Shinohara przekonali się o jego sile z pierwszej ręki podczas walki. Dla Amona i Shinohary było to bolesne, podczas gdy dla Arimy już nie bardzo, bo to Kaneki zdrowo oberwał (to mało powiedziane). Powiedziałbym jeszcze o Shachim, bo z nim także walczył na pełnych obrotach, ale nie miał wtedy formy Kakuja, więc...
"Jednooki bóg" XD dobre.
|
| GinOrochimaru - 2015-04-21 22:26:27 |
Wiesz skoro było to powiedziane, to raczej skądś to pojęcie wzięli zwłaszcza że Arima trenuje z Haise/Kanekim. ale chyba nie o tym powinniśmy rozprawiać, tylko o starciu Satomi VS Kaneki, i jak na razie chyba wychodzi iż to Satomi by wygrał. Więc ma ktoś jakaś inna walkę do zaproponowania? Czy dalej bawimy się w kaneki, czy Haise jest silniejszy chodź to ta sama osoba.
|
| GeminiSaga - 2015-06-14 13:49:47 |
Temat długo stoi nieruszany, wiec ja go ozuwie, a wy DO BOJU BIEŻCIE SIĘ RYCERZE, PRZYGODE KTOŚ DOGONI. DO DZIEŁA BIERZCIE SIĘ, TAK BRZMI RYCERSKA PIEŚŃ. lecz teraz ja wybiore zawodnikow ktorzy stana na siebie w starciu majacym wylonić silniejszego wojownika, a bedą to:
1 MACHO ANIME!!! POGROMCA 4 BOGÓW!!! NAJSILNIEJSZY ZE ZŁOTYCH RYCERZY KOZIOROŻCA!!! EL CID!!!


Jego przeciwnikiem będzie: RYCERZ BEZ SKAZY!!! POGROMCA JEDNEGO Z TRÓJKI SĘDZIÓW PODZIEMIA!!! NISZCZYCIEL ŚCIANY PŁACZU!!! TEN KTÓRY BEZ CHWILI ZAWACHANIA ZAATAKOWAŁ HADESA!!! SAMOTNY OJCIEC!!! NAJPOTĘŻNIEJSZY SAGITTARIUS!!! SYSIPHUS!!!

Zarówno jeden jak i rógi rycerz należą do "pokolenia LC" że tak to ujme, czyli tego najsilniejszego(ci inni jakoś tak blado wypadają), tak więc walka był by napewno epicka i zazarta, zwłaszcza że El Cid jesli miałby juz powód do walki ze swym kompanem i najlepszym przyjacielem: Sisyphusem zabił by go bez wachania, tak więc nie mozemy tu mowić o powstrzymywaniu się ze strony koziorozca. Podobnie sprawa ma się ze strzelcem, który w obronie Ateny, przyjaciuł, sojuszników, słabszych, a nawet czasem wrogów którzy nie sa w stanie sie obronić gotów był zaryzykowac zycię, i stoczyć pojedynek na śmierć i zycie bez chodxby najmniejszego cienia litosci dla przeciwnika. Tak więc jesli ci dwoje mieli by powód do walki nie powstrzymywali y sie(no mozliwe iż robił by to Sisyphus, którego serce jest naprawdę wielkie).
Zdolności bitewne dwójki wojowników sa naprawde ogromne: El cid posiadał najpotezniejszeg Ex Caliburów w uniwersum SS, którego przed smiercią "ukończył" rozcinając strzałę Sagittariusa na cztery kawałki. Jego kontrola cosmo jest na tyle doskonala iz potrafi on zatrzymać krwawienie jedynie przy jego uzyciu, a sam macho kiedy ucieto mu ręke nawet się nie skrzywił. Z koleji Strzelec był w stanie wykonać wszechpotężny BBA(pol ver) AE(eng, jap ver) by zniszczyć ścianę płaczu po tym jak wyrwał swe serce, posiadał Cheiron's Light Impulse, dzieki którego pokonał jednym ciosem Aiacosa kontrując jego atak, oraz swe złote strzały które siegneły nie jednego przeciwnika, a także jedna z nich pomogła El Cidowi.
a więc jak sadzicie, kto wygra?
El Cid

A może Sisyphus

|
| GinOrochimaru - 2015-06-14 17:01:09 |
Jestem skłonny postawić na El Cida, w końcu jak sam zauważyłeś ten "1 macho anime"(niezłe) nawet się nie skrzywił kiedy odcięli mu rękę, więc na ból nie zważa, pokonał 4 bogów, i rozciął złotą strzałę sagittariusa, więc Złoty Rycerz Strzelca miałby z nim ciężko. Wiem oczywiście że ma inne ataki, ale złota strzała to taki jego znak rozpoznawczy, i to chyba nawet bardziej niż Atomic Tanderbolt! Chodź zwrócić trzeba tez uwagę na "specjalną" technikę Sisyphusa, czyli "Cheiron Light Impulse", dzięki którego przezwyciężył płomienie Aiacosa, i powalił go na ziemie jednym uderzeniem(taki conter obracający cosmo przeciwnika przeciw niemu)(Próżno szukać czegoś takiego u innych strzelców). Przez co walka była by naprawdę ciężka, zwłaszcza że obaj rycerze znają swe słaba i mocne strony(w końcu to najlepsi przyjaciele). Ale nie zgodzę się z tobą że Sisyphus by się nie powstrzymywał jeśli miał by powód do walki. On był zbyt dobrym człowiekiem, zaryzykował życiem nawet dla podwładnych Aiacosa, by nie umarli zabici przez swego dowódcę, wiec nie wieże by walczył bez żadnych oporowi cienia zawahania z najlepszym przyjacielem, co właśnie było by największa przewagą El Cida.
Swoją drogą zapomniałeś dodać jedną rzecz przy opisie Capricorna: Zdobywca serca Phantasos(Jednego z 4 bóstw snów)
|
| Szermierz_2525 - 2015-07-07 17:18:25 |
Bezsprzecznie wygrałby El Cied. Nie chodzi tu nawet o to, że "nawet się nie skrzywił" bo przecież Sisyphus dał radę nawet zaatakować Hadesa gdy ten zablokował ruch ludziom w Sanktuarium, oraz wyrwał sobie serce bez wahania. Po prostu strzały Sisiphusa nie dosięgły by El Cida, a do tego El Cied poświęca o wiele więcej czasu na trening. Całym jego życiem był nieprzerwany trening służący ukończeniu doskonałego Excalibura dzięki któremu będzie mógł chronić ateny zabijając jej wrogów, gdyż był on jej mieczem. Sisyphus natomiast sporą część swojego życia spędził na różnego rodzaju misjach poszukiwawczych, czy innych podobnych. Nie twierdzę, że nie trenował i był słaby, lecz El Cid wkładał w trening o wiele więcej wysiłku (on nawet we śnie myślał jedynie o excaliburze, którym będzie chronił Ateny) i jak pokazał w walce przyniosło to rezultaty.
|
| Tsukimiya - 2015-07-12 15:45:10 |
El Cid. Dlaczego? Bo to pierwszy macho anime, mangi i wszystkiego co możliwe.
|